Przejdź do głównej zawartości

Studium

Na schyłku dnia     
na początku nocy     
mniejsza od własnego cienia     
bez słowa     
odchodzi niema bezbarwna     
u brzegu zawieszona łza
     
I nikt się nie użali     
oczy które wiedzą     
szarością zatarte     
nawet głos struchlały     
nie pocieszy
     
Teraz sama waży swój ciężar     
ta której już nic nie ocali     
odrobina żalu