Wiosną, gdy gołąb do gołębia na gruszy zagrucha, i konwalia krucha zapachem odurza, iskierka jakaś w sercach się rozżarza, dłoń za dłonią tęskni, a czas się wydłuża. Stara ławka w parku o kasztan oparta niecierpliwie czeka, aż ktoś na niej siądzie i kolejne serca na drzewie wystruga — słowa niepotrzebne. Usta ustom chętne jeszcze się nie znają, kiedy księżyc wzejdzie pewnie się spotkają.
65 wierszy na marginesie życia